To ciekawe, że zaczynam pisać właśnie wtedy, gdy zaczynam tracić kontakt z życiem.
Zapomniałam ten adres. Jak pozostawiony po tragedii dom, chyba chciałam zapomnieć.
Zapomnieć o tym co mnie spotkało. W końcu markery okazały się jak to powiedzieć, w porządku?
Nie mam predyspozycji do raka, nawet wielonarzadowego.
Zmagam się tylko z własnymi słabościami.
I od kilku miesięcy z łuszczycą.
Choruje na nią od wielu lat, ale zawsze ukrywałam ją pod włosami. Nigdy nie przekraczała granicy z szyją czy twarzą.
Już w 2013 roku zaczęły pojawiać się ogniska na twarzy. Od czasu do czasu znikały same. Potem pojawiały się większe. Raz zajmowały czoło a niekiedy pękały mi powieki. Teraz moja twarz wygląda jak spalona kwasem kosmetycznym. Wykwity mam wokół nosa i w brwiach, mam koronę łuszczycową i czoło w łuskach. Uszy na łączeniu z głową boleśnie pękają z wysiękiem. Na szyi mam okrągłe zmiany. Pojawiają się też na prawym łokciu. A maleńkie ogniska mam od czasu do czasu na łydce i innych miejscach.
Nie maluję się już wcale. Nie mogę patrzeć w lustro.
Są dni, kiedy nie chce mi się żyć.
Próbowałam pomocy dermatologów. Przepisywanie mi maści i sterydy do smarowania. Nie pomagają na dłużej niż 48h.
Myślę, że ma to związek z moimi chorymi wiecznie zatokami. Mam krzywą przegrodę i ciągle stany zapalne. Wykwity bardzo gęsto wychodzą właśnie w tych okolicach.
Nie umiem też ogarnąć swojej diety. Dostałam od lekarza rozpiskę. W sumie muszę żyć jak Amisz.
Mam prawie 29 lat a czuje się jak babcia...
(nie) spokojne życie
niedziela, 21 lutego 2016
niedziela, 19 stycznia 2014
Pomiędzy
Torbiel okazała się łagodna, ale już prawie 2 miesiące dzwonię by dowiedzieć się czegoś o markerach. Niestety wiecznie zajęte. Muszę mieć wolne, by pójść, zarejestrować się, a później pójść jeszcze raz już na wizytę. Biorąc pod uwagę, że wolnego jak na lekarstwo - zniechęca mnie to do jakiegokolwiek działania.
Myślałam dziś o tym jaką piękną chciałabym mieć łazienkę... A tyle kasy pociągnie...
Zima dopiero się zaczyna.
Myślałam dziś o tym jaką piękną chciałabym mieć łazienkę... A tyle kasy pociągnie...
Zima dopiero się zaczyna.
poniedziałek, 18 listopada 2013
Sail.
Nie było źle, ot kilka siniaków, trochę pieczenia. I łzy strachu w oczach. Materiał pobrany, żółty, surowiczy, lekko pienisty. Wyniki powinnam odebrać w zeszły czwartek, nie mogłam. Dzwoniłam, wiecznie zajęte.
Wyłączyłam ten problem. Uznałam, że jestem zdrowa. Żyję dziś, więc żyję, w dupie z resztą, co ma być to będzie. Psychika mi siada. Wiecznie coś, wiecznie ktoś coś...
Wujek umarł. Rak płuc.
Fochy szefa, praca wiele godzin przez wiele dni z rzędu. Stres zapalnikiem łuszczycowym, znów zrzucam skórę. Na twarzy. W pracy mówią do mnie Czarna Mamba, chyba na cześć nowego koloru włosów i jadowitości.
Do wczoraj celem wytchnienia miały być cudowne Święta. Do wczoraj, gdy dowiedziałam się jak bardzo się plany zmieniają. Mój niereformowalny brat też będzie. Moja reakcja bardzo silna, emocjonalna, bunt, mój partner nie chce przyjść. Mój tato też nie chce. Ja przyjdę, ale co to za Święta w podziale? Już bym wolała być przed Sylwestrem. By już było po Świętach...
Mam poczucie kamienienia, od wewnątrz. Ostatnie wydarzenia sprawiają, że staję się twarda jak głaz, serce mam czarne jak włosy i tylko ta czerwona szminka podkreśla moją coraz wyższej jakości sukowatość.
Wyłączyłam ten problem. Uznałam, że jestem zdrowa. Żyję dziś, więc żyję, w dupie z resztą, co ma być to będzie. Psychika mi siada. Wiecznie coś, wiecznie ktoś coś...
Wujek umarł. Rak płuc.
Fochy szefa, praca wiele godzin przez wiele dni z rzędu. Stres zapalnikiem łuszczycowym, znów zrzucam skórę. Na twarzy. W pracy mówią do mnie Czarna Mamba, chyba na cześć nowego koloru włosów i jadowitości.
Do wczoraj celem wytchnienia miały być cudowne Święta. Do wczoraj, gdy dowiedziałam się jak bardzo się plany zmieniają. Mój niereformowalny brat też będzie. Moja reakcja bardzo silna, emocjonalna, bunt, mój partner nie chce przyjść. Mój tato też nie chce. Ja przyjdę, ale co to za Święta w podziale? Już bym wolała być przed Sylwestrem. By już było po Świętach...
Mam poczucie kamienienia, od wewnątrz. Ostatnie wydarzenia sprawiają, że staję się twarda jak głaz, serce mam czarne jak włosy i tylko ta czerwona szminka podkreśla moją coraz wyższej jakości sukowatość.
czwartek, 7 listopada 2013
Deadline
To dziś, dziś ta cholerna biopsja. Nie wydawało mi się, dziad urósł w niedzielę, bolał jak cholera, spać nie mogłam. W poniedziałek rozsadzał mi biustonosz, przerzuciłam się na sportowy. We wtorek ból zelżał, tkliwość została. Wczoraj trochę się zmniejszył objętościowo. Dziś jest taki jak wczoraj i raczej nie boli - tylko przy ucisku.
Nie idę sama. Przyjaciółka idzie ze mną.
Zaraz dostanę rozwolnienia ze stresu...
Nie idę sama. Przyjaciółka idzie ze mną.
Zaraz dostanę rozwolnienia ze stresu...
niedziela, 3 listopada 2013
Bumerang
Ostatnie dni starałam się żyć pełną gębą. Dużo się śmiałam, dużo bywałam, tańczyłam, oglądałam wesołe filmy i bardzo starałam się wyrzucić z głowy wszystko co złe. Ale to wraca jak bumerang, w czwartek biopsja a mój lewy główny lokator jakby większy, jakby tkliwy na dotyk...
Boję się najgorszego. Teraz, gdy jestem na prawdę szczęśliwa... Dlaczego?
Boję się najgorszego. Teraz, gdy jestem na prawdę szczęśliwa... Dlaczego?
poniedziałek, 28 października 2013
Przenika mnie cisza i chaos.
Październik miesiącem walki z rakiem piersi. A ja akurat mam ten problem... Zewsząd, z każdej gazety, bilbordu, plakatów w centrach handlowych atakują mnie wzmianki o mammografiach, profilaktyce, zakichane różowe wstążeczki. Nienawidzę tego koloru.
Staram się niby żyć z dnia na dzień, czuć każdą chwilę, nie myśleć nie wiadomo czego, ale mam dużo na głowie w związku z pracą. Wiele godzin pracuję, a jak mam wolne to wciąż coś, a to telefony, a to dopilnowanie spraw i tak mijają mi dni bez większej refleksji nad chwilą bieżącą. Ubolewam nad tym.
Ogarnęło mnie lenistwo, tej najgorszej postaci - odrzucenie komunikacji. Nie chce mi się z nikim gadać. O tyle o ile i milczę. Stałam się bardziej sucha i rzeczowa. Wycofałam się. Mam wrażenie, że nikt mnie nie jest w stanie teraz zrozumieć. Obserwuję komu zależy... To podłe i wyrachowane, ale z drugiej strony widzę jak na dłoni, że w gruncie rzeczy poza rodziną i jedną osobą reszta ma zwyczajnie wyjebane.
Od dziś znów będę brunetką. Mentalnie jestem brunetką. Tożsama z brązem chyba na zawsze.
Podobno jak kobieta zmienia fryzurę szykują się zmiany.
U mnie najpierw były zmiany.
Do następnego.
Staram się niby żyć z dnia na dzień, czuć każdą chwilę, nie myśleć nie wiadomo czego, ale mam dużo na głowie w związku z pracą. Wiele godzin pracuję, a jak mam wolne to wciąż coś, a to telefony, a to dopilnowanie spraw i tak mijają mi dni bez większej refleksji nad chwilą bieżącą. Ubolewam nad tym.
Ogarnęło mnie lenistwo, tej najgorszej postaci - odrzucenie komunikacji. Nie chce mi się z nikim gadać. O tyle o ile i milczę. Stałam się bardziej sucha i rzeczowa. Wycofałam się. Mam wrażenie, że nikt mnie nie jest w stanie teraz zrozumieć. Obserwuję komu zależy... To podłe i wyrachowane, ale z drugiej strony widzę jak na dłoni, że w gruncie rzeczy poza rodziną i jedną osobą reszta ma zwyczajnie wyjebane.
Od dziś znów będę brunetką. Mentalnie jestem brunetką. Tożsama z brązem chyba na zawsze.
Podobno jak kobieta zmienia fryzurę szykują się zmiany.
U mnie najpierw były zmiany.
Do następnego.
piątek, 25 października 2013
Wstrzymany oddech
Ten dzień zaczął się wcześniej niż chciałam. Niestety, ale nerwy kierują człowiekiem po swojemu. Pierwsza pobudka po 4 rano, następne co pół godziny: wciąż nie pora na wstanie... 6:45: zęby, ciuchy, włosy, wymarsz. Przed 8 byłam na miejscu. Chłodne, wilgotne powietrze brzasku obudziło we mnie mechanizm: iść - wykonać - zapomnieć. O 9:20 już wiedziałam, że nie wiem dalej nic, no, niewiele aż do pierwszego listopadowego czwartku. Znam opinię genetyka, kazał spać spokojnie i badać prolaktynę, bo obstawia bardzo wysokie ilości. Znam opinię onkologa. Ta sama plus wynik czwartkowej biopsji.
Wiem, że nic nie wiem. Podobno zmiany łagodne, ale wszystkie wątpliwości rozwieje biopsja. Wyniki markerów nowotworowych dopiero za 2 miesiące. W między czasie sprawdzian hormonalny i ewentualna farmakoterapia na obniżenie prolaktyny do normy...
Cały dzień spędziłam w mieście, sprawy, spacer, inne obowiązki. Na koniec masaż. Pierwszy pomógł niewiele. Mam krzywy kręgosłup piersiowy, stąd bóle. Zalecone ćwiczenia, ale jeszcze nie wiem jakie. Dowiem się na dniach, bo ciężko rehabilitować odcinek piersiowy, prawie nieruchomy, dlatego fizjoterapeutka potrzebowała konsultacji z kimś mądrzejszym.
Jestem zmęczona ...
Wiem, że nic nie wiem. Podobno zmiany łagodne, ale wszystkie wątpliwości rozwieje biopsja. Wyniki markerów nowotworowych dopiero za 2 miesiące. W między czasie sprawdzian hormonalny i ewentualna farmakoterapia na obniżenie prolaktyny do normy...
Cały dzień spędziłam w mieście, sprawy, spacer, inne obowiązki. Na koniec masaż. Pierwszy pomógł niewiele. Mam krzywy kręgosłup piersiowy, stąd bóle. Zalecone ćwiczenia, ale jeszcze nie wiem jakie. Dowiem się na dniach, bo ciężko rehabilitować odcinek piersiowy, prawie nieruchomy, dlatego fizjoterapeutka potrzebowała konsultacji z kimś mądrzejszym.
Jestem zmęczona ...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)